niedziela, 25 grudnia 2011

Takie życie...

Weszłam do szkoły razem z Kamilą. Właśnie skończyła opowiadać co się wczoraj u niej wydarzyło. Jestem szczęśliwa, że zaczyna jej się układać.
- Jej, on tam stoi... Julka może poczekamy aż zaczną się lekcje?
- Nie... Nie mogę się przed nim cały czas chować.
Wchodzimy powoli po schodach na pierwsze piętro. Stoi tam Czarek. Niski, przystojny chłopak, który niedawno złamał mi serce. Uśmiechną się, a ja jak zawsze w tych momentach mam ochotę podejść i go pocałować, mimo wszystko co się stało...
-Cześć! Co słychać?-powiedział jak zawsze pełny optymizmu.
-Hej. Sorki nie mogę gadać, zaraz się lekcja zacznie... może innym razem.- odpowiedziałam bez uśmiechu.
-Jasne. -Wie, że coś jest nie tak, nie jest taki głupi...
Idę prosto do łazienki, nie oglądając się za siebie. Nie muszę i tak wiem jak wygląda ta "scenka" za mną. Czarek udaje przed kolegami, że nic się nie stało, śmieje się... Kamila idzie za mną. Poważna, chętna nadrzeć się na Czarka za wszystko co mi zrobił. Ale nie może się w to mieszać, to jest sprawa między nim a mną.
-Julka nie płacz, nie możesz tak...- nawet nie wiem kiedy pierwsza łza spłynęła z moich oczu.- Proszę Cię, nie płacz. Nie jest wart Twoich łez.
-Wiem.-Próbuje jakoś się ogarnąć.- Już dobrze... Chodźmy na lekcje, dzwonek już był.- Wychodzę z łazienki idąc do klasy. Angielski... Dużo czasu na myślenie. Nawet nie wiem o czym gada psorka. Nie umiem skupić się na lekcji. Cały czas mam przed oczami to wszystko co się wydarzyło tak niedawno... To było dla mnie takie ważne, On był dla mnie bardzo ważny, zresztą jest nadal... Ja podobno dla niego też...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz